Menu

Czytasz, wymiatasz!

Książki, filmy i codzienność

Godziny - Michael Cunningham

czytaszwymiatasz

 

Ocena: 4/5

Ale i tak pozostają godziny, prawda? Jedna, po niej druga, przechodzisz przez tę pierwszą, a zaraz o Boże, jest następna

Trzy kobiety, trzy zupełnie różne rzeczywistości. 1923 - Virginia Woolf dusi się na przedmieściach Londynu. 1949 - Los Angeles; nieidealna  w swoim mniemaniu Laura Brown wraz ze swoim idealnym (w jej mniemaniu) synkiem, piecze urodzinowy tort dla idealnego męża. Koniec XX wieku - Clarissa Vaughan, rozwódka żyjąca w szczęśliwym związku ze swoją partnerką, przyjaźniąca się ze swoim byłym mężem gejem, dumna matka homoseksualnej córki, pracująca w nowojorskim wydawnictwie, dziś zaangażowana w urządzanie przyjęcia dla chorego przyjaciela, który otrzymał nagrodę literacką. Czy coś je łączy? Owszem, "Pani Dalloway". Virginia właśnie zaczyna ją pisać ("Pani Dalloway powiedziała coś - lecz co? - i sama kupiła kwiaty"), Laura ją czyta ("Wyobraża sobie Virginię Woolf, czystą, niezrównoważoną, pokonaną przez niemożliwe do spełnienia żądania stawiane przez życie i sztukę; wyobraża ją sobie wchodząca do rzeki z kamieniem w kieszeni"), Clarissa, dzieląca z panią Dalloway imię i nazywana tak przez przyjaciela-literata, wydaje się dzielić z nią również sposób myślenia i postawę życiową.

Losy i przeżycia trzech bohaterek uświadamiają nam, że człowiek to niezwykle skomplikowana istota - ciągle szamocząca się pomiędzy tym, co należy robić, by podołać oczekiwaniom innych, a tym, czego sama pragnie i o czym w skrytości marzy… Pod szarą warstwą codziennej rutyny znajdujemy narastające obawy, niedostosowanie, uciekanie przed prawdą, odpowiedzialność za własne wybory i jesteśmy postawieni przed pytaniem o szeroko rozumianą wolność jednostki uwikłanej w rozmaite zobowiązania, zasady, pragnienia - książka jednak nie daje nam odpowiedzi. Te musimy odnaleźć sami….

"Godziny" zdobyły w 1999 roku Nagrodę Pulitzera i PEN/Faulkner Award. Na podstawie powieści nakręcono film. Tyle sukcesów, tyle uznania, a ja jednak przyznam, że trochę męczyłam się w trakcie czytania. Jedyną wiarygodną dla mnie postacią była Virginia. Rozumiałam jej rozterki, wrażliwość, wewnętrzną walkę z tym, co słuszne i tym co potrzebne tylko jej. Niedostosowanie pisarki do otaczającego świata było wręcz namacalne. Natomiast dylematy Laury i Clarissy były dla mnie szukaniem dziury w całym. Virginia nie miała wyboru, Laura i Clarissa wręcz odwrotnie, a jednak trwały w tym, co je uwierało. Swoimi postawami wspierały życie dla innych, a nie dla siebie.

godzinyuiext451454151

 

 

© Czytasz, wymiatasz!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci